Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Referat wprowadzający na Zjeździe RODZINA 2015


HISTORIA RODZINY. SKĄD SIĘ WYWODZIMY?


Udokumentowana historia naszej rodziny sięga zapewne bardzo dawnych czasów. Jak ją badać? Od czego zaczynać? Gdzie szukać pisanych źródeł? Pytań jest wiele. W krótkim wystąpieniu postaram się przybliżyć tylko wybrane wyniki dociekań rodziców i moich.

Wiele osób rozpoczyna poszukiwania swoich przodków od wizyty w archiwach, kancelariach parafialnych czy szuka informacji w Internecie. To wielki błąd! Materiały w archiwach są dobrze zachowane, z roku na rok coraz lepiej skatalogowane i jest do nich coraz lepszy dostęp. Coraz więcej archiwaliów jest również dostępnych przez Internet - te dane nie znikną, z czasem będzie je nawet łatwiej odnaleźć. Dla osoby rozpoczynającej badania genealogiczne najlepszym i najcenniejszym źródłem informacji o przodkach powinni być najstarsi członkowie rodziny. Rozmawiając z nimi może nie zawsze otrzyma bardzo precyzyjne dane bo mało jest osób, które pamiętają np. daty urodzenia czy ślubu z pokolenia dziadków, ale oprócz suchych informacji jakie może znaleźć w archiwach na pewno pozna wiele ciekawostek, opowieści i anegdot, których nie ma szans znaleźć w żadnym innym źródle. Do tego w szufladach naszych babć i dziadków przechowywane są często prawdziwe skarby - stare dokumenty no i oczywiście zdjęcia! To są najczęściej ostatnie osoby, które są w stanie rozpoznać osoby na tych zdjęciach, a tylko opisane zdjęcie, na którym wiemy, że znajduje się tam np. nasz pradziadek staje się prawdziwą rodzinną pamiątką. Bez opisu jest tylko ciekawostką - starym anonimowym zdjęciem. Rozmawiajmy z najstarszymi członkami rodziny, spisujmy ich wspomnienia, archiwizujmy stare zdjęcia, starajmy się dowiedzieć kto na tych zdjęciach jest bo dzięki temu zachowamy pamięć o tych osobach, będziemy uzupełniać historię rodziny. A historie te często są wspaniałe i fascynujące jak choćby opublikowane w drugim i trzecim wydaniu Rodzinnika M wspomnienia „Małego Sybiraka” Eugeniusza Augustyńskiego o wywózce na Syberię, służbie w armii gen. Andersa i powrocie do Polski, czy wspomnienia Pawła Sarneckiego o pradziadku Dionizym opublikowane w 5 numerze Rodzinnika. Jak ciekawe mogą być stare zdjęcia będziecie mogli zobaczyć podczas prezentacji SKARBY Z RODZINNYCH ALBUMÓW (w sali kinowej na I. piętrze), podczas której Emilia Wojciechowska będzie pokazywać zdjęcia wyszperane w naszych rodzinnych archiwach. Na wszystkich ok. 200 fotografiach udało się ustalić jakie osoby są tam uwiecznione.

Zebrane w rodzinnych wspomnieniach informacje mogą być też później bardzo pomocne w poszukiwaniach archiwalnych. Dla przykładu informacje, że któryś z przodków służył w wojsku, uczestniczył w wojnie wskazują, że warto zaglądnąć do zwykle bardzo dokładnych spisów poborowych czy innych dokumentów wojskowych. W rodzinie mojej mamy przekazywane są wspomnienia o moim pradziadku macierzystym Stanisławie Gajdzie, który miał być powołany do armii carskiej (Marcinkowice w gminie Bejsce, z których pochodził były pod zaborem rosyjskim) i miał uczestniczyć w wojnie rosyjsko - japońskiej. Na chwilę obecną informacja ta nie znalazła jeszcze potwierdzenia w archiwaliach. Mam jednak nadzieję, że siostra mojej mamy Dorota, która bardzo mocno zaangażowała się ostatnio w poszukiwania dotrze w końcu do dokumentów, w których znajdzie informacje na ten temat. Ale już dokładniejsze informacje, że na początku XX wieku był w Stanach Zjednoczonych znalazły potwierdzenie w amerykańskich dokumentach imigracyjnych dostępnych przez Internet. Udało się w nich odnaleźć opisy wielu ciekawych faktów. Po raz pierwszy wyjechał do USA 18.01.1910 r. Z Hamburga wypłynął statkiem President Grant i przypłynął do Nowego Yorku, a dokładniej na Elliss Island w dniu 30.01.1910 r. Tam pracował jako piekarz. W dokumentach naturalizacji wymieniony jest w Illinois, Indiana, Wisconsin, Iowa. Nie wiemy kiedy wrócił w rodzinne strony, ale kolejny raz wypłynął 27.08.1913 r. z Antwerpii statkiem Montfort i przypłynął do Quebeck w Kanadzie. Po powrocie do Polski sprzedał gospodarstwo w Morawiankach i kupił gospodarstwo w Marcinkowicach - parafia Kościelec Pińczowski.

Gromadzeniem informacji o rodzinie zajął się wiele lat temu mój dziadek Stanisław, po nim tematem zajął się mój tata Wojciech, który wielu z Was wielokrotnie dopingował do spisania i przekazania mu informacji o członkach Waszych rodzin. Dzięki tej pracy udało się skatalogować dane dotyczące ponad 2000 osób - członków naszej rodziny oraz spowinowaconych. Są to oczywiście głównie osoby z najbliższych nam pokoleń. O naszych dalszych przodkach wiedzieliśmy do tej pory niewiele, bo niestety zabrakło już tych, którzy mogliby coś o nich opowiedzieć. Jeszcze niedawno nasza wiedza sięgała raptem trzech, czterech pokoleń wstecz, ale nadszedł kolejny etap, gdy zaglądnęliśmy do archiwów i dało to bardzo dobre efekty. W badaniach nad historią rodziny mojej mamy dotarliśmy już do zapisów ksiąg metrykalnych z XVIII w. Najstarszymi odszukanymi przodkami w linii męskiej mojej mamy Celiny są: Michał i Regina Gajda - urodzeni prawdopodobnie na przełomie XVII i XVIII w.  Proszę spojrzeć na wykres 1a, na którym zaprezentowani są moi przodkowie w linii Gajdów; jestem dziewiątym pokoleniem z tej linii. Najstarsi wspomniani przed chwilą Michał i Regina byli rodzicami Marcina Gajdy, urodzonego 01.11.1730 r. Również w linii Gruszków zaprezentowanej na wykresie 1b z poszukiwaniami dotarliśmy już dość daleko, bo tylko o jedno pokolenie mniej.

Gdzie szukać takich informacji? Źródłem, w którym możemy znaleźć najwięcej danych są księgi metrykalne. W Kościele Katolickim zostały wprowadzone na polecenie Soboru Trydenckiego w połowie XVI wieku, więc jeśli zachowały się to pozwalają dotrzeć do nawet bardzo odległych przodków. Są trzy podstawowe księgi metrykalne: zaślubionych, ochrzczonych i zmarłych. Ilość zawartych w tych dokumentach informacji zależała głównie od księdza, który daną księgę prowadził. Są zapisy bardzo obszerne zawierające wiele dodatkowych przypisów, ale zdarzają się także tylko krótkie wpisy z podstawowymi danymi. Najstarsze księgi sporządzane były po łacinie, później w języku polskim, a na terenie zaboru rosyjskiego księgi prowadzono w języku rosyjskim, co sprawia czasem duże kłopoty w rozszyfrowaniu tekstu zwłaszcza, gdy prowadzący zapisy nie miał zbyt starannego charakteru pisma. W księdze zaślubionych zapisy były zwykle bardzo obszerne, znajdziemy tam dość szczegółowe informacje o narzeczonych, ich wiek, wyznanie, stan cywilny, informację o rodzicach oraz dane świadków. Kolejnym dokumentem są księgi rejestrujące urodzenia. I tam znajdujemy wiele informacji. Poza imionami i datą urodzenia dziecka jest wiele informacji o rodzicach, czasem dziadkach, rodzicach chrzestnych, a często również dane akuszerki, która przyjmowała poród. Zacytuję (pisownia oryginalna) akt urodzenia zapisany pod nr 91 z dnia 03.09.1827 r. FRANCISZKA MICHAŁA GRUSZKI syna Wawrzyńca i Justyny z domu Surmak - mojego pra-pra-pradziadka ze strony mamy:
Działo się w Wsi Kościelcu dnia trzeciego września tysiąc osiemset dwudziestego siódmego roku o godzinie czwartej po południu stawił się Wawrzyniec Gruszka zagrodnik włościanin w wsi Sieradzicach zamieszkały mający lat trzydzieści sześć, w obecności Jakuba Nowaka fornala na folwarku w wsi Ostrowie służącego i zamieszkałego mającego lat dwadzieścia sześć włościanina z Ostrowa tudzież Jgnacego Maja zagrodnika włościanina w Wsi Sieradzicach zamieszkałego mającego lat czterdzieści, i okazał nam dziecie płci męskiej urodzone w domu gdzie mieszka pod numerem trzynastym w Wsi Sieradzicach dnia dzisiejszego o godzinie szóstej rano z jego małżonki Justyny z Surmaków lat trzydzieści mającej. Dziecięciu temu na chrzcie świętym przez nas w dniu dzisiejszym odbytym nadane zostały imiona Franciszek Michał, a rodzicami iego chrzestnemi byli wyżej wymieniony Jakób Nowak i Maryianna Majowa żona wyżej wspomnianego Jgnacego Maja z Sieradzic. Akt ten Stawaiącemu i Świadkom przeczytany i podpisanym przez nas tylko został. Stawaiący ani Świadkowie w akcie wyrażeni pisać nieumieioncy. Ksiądz Józef Jagielski parafia Kościeleckiej Pleban.

W parafiach prowadzony był również rejestr zgonów, gdzie poza danymi zmarłego bardzo rzadko pojawiały się dodatkowe informacje, zapisywano natomiast przyczynę zgonu. Ale że była ona zwykle podawana przez bliskich zgłaszających zgon to najczęściej mamy zapis, że osoba zmarła z przyczyn naturalnych.

Gdzie znajdziemy te księgi? Oryginały ksiąg metrykalnych przechowywane są w miejscu ich wytworzenia, czyli w parafii i jeśli danego kościoła nie dotknęło jakieś nieszczęście typu pożar, powódź czy zniszczenia wojenne księgi zachowały się do dnia dzisiejszego. Na dostęp do ksiąg zgodę musi wyrazić proboszcz parafii, ale zwykle nie ma z tym problemu chyba, że księgi są mocno nadszarpnięte zębem czasu. Ale to nie jedyne miejsce gdzie możemy je znaleźć. Proboszcz prowadzący księgi był zobowiązany na koniec roku wykonać kopię i przesłać ją do biskupa lub urzędu stanu cywilnego. Więc gdy księgi nie zachowały się w parafii lub jest problem z dostępem do nich to jest duża szansa, że zachowały się kopie tych rejestrów w archiwach archidiecezjalnych lub też w archiwach państwowych. Obecnie coraz więcej ksiąg metrykalnych udostępnianych jest przez Internet. Na stronie metryki.genealodzy.pl prowadzony jest projekt indeksacji metryk parafialnych - dostępnych tam jest już ponad 10 milionów akt, a jest to tylko bardzo mały fragment dostępnych materiałów!

Księgi kościelne to najbogatsze źródło informacji, ale mamy jeszcze wiele innych archiwaliów, w których możemy znaleźć informacje o naszych przodkach. Są spisy właścicieli nieruchomości, spisy ludności, akta wymiaru sprawiedliwości - np. księgi sądowe prowadzące ewidencję m.in. transakcji majątkowych, testamentów czy sporów, akta placówek oświatowych, czy wspomniane wcześniej dokumenty wojskowe jak spisy poborowych czy poległych w czasie wojny.

Przy poszukiwaniu naszych przodków mamy duże pole do popisu, bo zachowały się bardzo obszerne archiwalia. W przypadku parafii pw. św. Mikołaja w Bejscach, skąd pochodzą przodkowie mojej mamy Celiny, zachowały się dokumenty prowadzone od 1586. I są to jedne z najlepiej zachowanych dokumentów w Polsce.

W przypadku tutejszej parafii pw. św. Jana Chrzciciela w Radłowie też nie jest dużo gorzej, bo w Archiwum Diecezjalnym w Tarnowie dostępne są mikrofilmy ksiąg ochrzczonych i małżeństw od 1609 roku, zmarłych - od 1673 roku. Pierwsze wizyty w tarnowskim archiwum pozwoliły już uzupełnić informacje o moich przodkach „po mieczu”, których prezentuję na wykresie 2a, ale mamy tu na razie duże zaległości w porównaniu z wcześniej zaprezentowanymi wynikami badań przodków „po kądzieli”. Historia przodków mojej babci Heleny Mierzwy z domu Ściborowskiej czeka na razie na zbadanie, a znane do tej pory informacje prezentuję na wykresie 2b.
Najstarszymi znanymi nam obecnie przodkami rodziny Mierzwów, od których rozpoczyna się prezentowane tutaj drzewo rodzinne są moi pra-pra-pradziadkowie Franciszek Mierzwa, który urodził się w 1756 lub 1757 roku w Biskupicach w domu nr 24, zmarł 4 lipca 1816 roku w swoim domu nr 24 w Biskupicach i Marianna z domu Tkaczyk, urodzona pomiędzy 1769 i 1771 rokiem, zmarła 16 marca 1840 r.
28-letni Franciszek i 16-letnia Marianna wzięli ślub 30 stycznia 1785 roku. Świadkami na ślubie byli Franciszka Lira i Tomasz Tracz. Mieli co najmniej piątkę dzieci: Jakuba urodzonego 25 lipca 1787, który ożenił się z Teresą Marcinkowską, Katarzynę urodzoną 26 marca 1789 roku, która wyszła za Szymona Kosmana, Mariannę urodzoną 9 kwietnia 1797 roku, Franciszka urodzonego 12 lutego 1803 roku oraz Jacka - mojego pra-pradziadka. Jacek Mierzwa urodził się w Biskupicach 18 lipca 1804 r. w domu nr 24. Jego rodzicami chrzestnymi byli Tomasz Tracz i Anna Tkaczyk. Jego żoną była Marianna z domu Hajduk. Mieli czwórkę dzieci: Franciszka - mojego pradziadka, Jana, Marię i Katarzynę. Pradziadek Franciszek żył w latach 1839-1911, akuszerką przy jego porodzie była Maria Kosman, rodzicami chrzestnymi - Paweł Kosman i Katarzyna Kosman, żona Szymona. Pradziadek Franciszek był żonaty dwukrotnie; najpierw z Marią z domu Ziejka, a po jej śmierci z Karoliną z domu Golba. Pokolenie dzieci Franciszka będzie ostatnim, które będę tu omawiać, przy każdym z nich przedstawię również osoby z rodziny i spowinowaconych, którzy uczestniczą w naszym zjeździe. Będę prosić wymienianych o powstanie abyśmy mogli zorientować się kto z której gałęzi drzewa pochodzi.

Z pierwszego małżeństwa z Marią Ziejką wywodzili się Józef (ożenił się z Józefą Sroką), Katarzyna (wyszła za mąż za Jana Kuklewicza), Antoni (ożenił się z Salomeą Kostrzewą, Teresa (wyszła za mąż za Jana Jonaka) i Zofia, a z drugiego, z Karoliną Golbą - Maria (wyszła za mąż za Michała Sarneckiego), Anna (wyszła za Jakuba Kościuka), Bronisława (wyszła za Macieja Kalitę i nie mając swoich dzieci była przybraną matką córek Macieja z pierwszego małżeństwa), Julia (wyszła za Adama Szatko), Franciszek (zmarł tuż po urodzeniu), Franciszek (ożenił się z Marią Gołas), Stanisław (mój dziadek, żonaty z Heleną Ściborowską), Jan (żonaty z Władysławą Kalitą, jedną z trzech córek Macieja Kality z pierwszego małżeństwa).   

Prezentacja drzewa genealogicznego naszej rodziny dobiegła już końca. Zachęcam, aby w wolnej chwili podejść do prezentowanego tuż obok wydruku (ma siedem metrów długości!), spróbować się odszukać, zweryfikować czy przedstawione dane są pełne i poprawne. Jeśli zauważycie jakieś nieścisłości to bardzo proszę o taką informację. Mam również nadzieję, że drzewo to pozwoli Wam lepiej zorientować się w zawiłościach naszych wspólnych powiązań rodzinnych. Gdyby kogoś bardziej zainteresowały badania genealogiczne i chciałby trochę poszperać w starych dokumentach, to jestem do dyspozycji i postaram się w miarę możliwości podpowiedzieć bardziej szczegółowo gdzie i jak szukać.

Tomasz Mierzwa

Wierzchosławice, 6.06.2015 r.

Free business joomla templates